Strona główna Cykl "Nastolatki" na 20. Festiwalu Filmów Kultowych

    Cykl „Nastolatki” na 20. Festiwalu Filmów Kultowych

    155
    0
    PODZIEL SIĘ

    Cykl „Nastolatki” na 20. Festiwalu Filmów Kultowych

    Strach przed zmianami, poszukiwanie własnej tożsamości, ucieczka w młodzieżowe subkultury, bunt – to problemy, które stanowiły inspirację dla kolejnych pokoleń filmowców. Trudno się im dziwić, bo dojrzewanie jest tematem niezwykle wdzięcznym, pozwalającym na wykorzystanie różnorodnych środków i gatunków. Dlatego też w cyklu Nastolatki znaleźć można zarówno baśniowy dramat („Waleria i tydzień cudów”), komedię młodzieżową o zabarwieniu erotycznym („Lody na patyku”), jak i pełnokrwiste horrory („Carrie”, „Coś za mną chodzi”).

    W ramach cyklu zobaczymy (opisy filmów znajdziesz na dole):

    10 czerwca 2017:
    – godz. 16.00 / Soundrive Stage – „W zakolu rzeki” (1986)

    11 czerwca 2017:
    – godz. 15.00 / Soundrive Stage – „Waleria i tydzień cudów” (1970)

    – godz. 17:30 / Studio Luks Sfera – „Królowie lata” (2013)

    13 czerwca 2017:
    – godz. 15:30 / Soundrive Stage – „Carrie” (1976)

    14 czerwca 2017:
    – godz. 23.15 / W4 – „Coś za mną chodzi” (2014)

    15 czerwca 2017:
    – godz. 13.00 / Soundrive Stage – „Lody na patyku” (1978)

    Bilety na pojedyncze seanse w cenie 10 zł/szt. dostępne są w hali 90B, w godz. 12.00-22.00 w takcie trwania festiwalu oraz w miejscu projekcji na 15 minut przed rozpoczęciem seansu.

    Karnety na cały festiwal dostępne są na stronie: https://goo.gl/r1bBh6
    Pełen program festiwalu: http://filmykultowe.pl/program/

    Sponsorzy: MEDICINE everyday therapy, Łomża Jasne Pełne, SurfBurger, Grupa Zdunek
    Patroni medialni: Czwórka, film.org.pl, Trojmiasto.pl, Czasopismo EKRANy, Kinomisja, Pitu Pitu Trójmiasto
    Partnerzy: B90, Wild Turkey Polska, Eurotrend Systemy Audiowizualne, Epson, Luks Sfera
    Dofinansowano ze środków Miasto Gdańsk

    „W zakolu rzeki” (1986)

    Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami film Tima Huntera to opowieść o grupie szkolnych przyjaciół. Gdy jedno z nich dopuszcza się morderstwa na swojej dziewczynie, pozostali stają przed niezwykle trudnym wyborem – wykazać się lojalnością wobec kolegi czy poinformować o zabójstwie policję.
    Za podstawę scenariusza „W zakolu rzeki” posłużyły prawdziwe wydarzenia – morderstwo Marcy Renee Conrad dokonane przez jej chłopaka w 1981 roku. W swoim filmie Tim Hunter portretuje ciemną stronę Ameryki i tworzy swoistą ponurą wersję słynnego „Stań przy mnie”. Młodzież nie ma tu żadnych wzorców ani wartości, jest znudzona, dorasta w trudnych warunkach. Głównie z tych powodów „W zakolu rzeki” nie stało się tytułem równie znanym jak wspomniane „Stań przy mnie” czy filmy Johna Hughesa, ale to film równie wartościowy, w przejmujący sposób pokazujący mroczną stronę dorastania. [Franciszek Czarnecki]

    „Waleria i tydzień cudów” (1970)

    Niezwykłe połączenie filmowej baśni z opowieścią o dorastaniu. Tytułowa bohaterka to trzynastoletnia dziewczynka, która właśnie zaczyna dorastać seksualnie, a zmiany swojego ciała tłumaczy sobie przez pryzmat doskonale znanych baśni – jej świat wypełniają więc wampiry i magiczne przedmioty.
    „Waleria i tydzień cudów” wyszła spod ręki Jaromira Jireša, jednego z przedstawicieli czechosłowackiej nowej fali. Do dziś jego film uważany jest za unikatowy i surrealistyczny – reżyser inspirował się między innymi „Alicją w Krainie Czarów” i „Czerwonym Kapturkiem”, tworząc jedyny w swoim rodzaju świat. „Waleria i tydzień cudów” była inspiracją między innymi dla „Towarzystwa wilków” Neila Jordana. [Grzegorz Fortuna]

    „Królowie lata” (2013)

    Na tle filmów o mrokach i trudach dorastania „Królowie lata” Jordana Vogt-Robertsa wydają się tytułem niezwykle optymistycznym i przyjemnym – to opowieść o trzech nastolatkach, którzy w akcie buntu postanawiają wyprowadzić się z domów i zamieszkać w domku, który zbudowali w lesie.
    „Królowie lata” zaskakują zarówno doskonałym doborem aktorów, jak i wspaniałym klimatem. Największym plusem filmu Vogt-Robertsa jest jednak scenariusz, w którym zza przezabawnych dialogów i świetnie rozpisanych scena wyłania się inteligentnie opowiedziana historia o dojrzewaniu. [Franciszek Czarnecki]

    „Carrie” (1976)

    Słynna ekranizacja prozy Stephena Kinga w reżyserii jednego z mistrzów amerykańskiego kina gatunków. Carrie (Sissy Spacek) to wrażliwa i zakompleksiona licealistka wychowywana samotnie przez matkę będącą fanatyczką religijną (Piper Laurie), która wszędzie dopatrując się grzechu, terroryzuje córkę i robi jej z domu więzienie. Nieprzystosowana społecznie dziewczyna często staje się pośmiewiskiem wśród bezlitosnych rówieśników. Wkrótce jednak okazuje się, że ma zdolności telekinetyczne, które uaktywniają się szczególnie wtedy, gdy się złości.
    Pełen empatii i będący wielkim popisem inscenizacyjnym i operatorskim kultowy film Briana De Palmy stanowi nietuzinkową mieszankę dramatu obyczajowego i kina grozy. Często postrzegany jako tytuł, który zapoczątkował najlepszy okres w twórczości reżysera, znany dziś głównie ze względu na dramat gangsterski „Człowiek z blizną” (1983), oferuje też jeden z najbardziej ikonicznych obrazów w historii amerykańskiego horroru: skąpaną we krwi dziewczynę, która spokojnie, choć z nienawiścią w oczach, kroczy wśród płomieni. [Marcin Zembrzuski]

    „Coś za mną chodzi” (2014)

    Jeden z najwybitniejszych amerykańskich horrorów ostatnich lat i jednocześnie niezwykła opowieść o dorastaniu przefiltrowana przez formułę slashera. Jay (Maika Monroe) spotyka się ze starszym o kilka lat Hugh. Po tym, jak para konsumuje związek na tylnym siedzeniu samochodu, Hugh usypia Jay chloroformem. Po przebudzeniu dziewczyna dowiaduje się, że od tej pory „coś” będzie za nią chodziło. Istota może przybrać formę dowolnej osoby, jest powolna i niewidzialna dla pozostałych, ale za wszelką cenę chce zabić swój cel. Zagrożenia można się pozbyć tylko przez seks z kolejną osobą, która od tej pory będzie nosicielem „cosia”.
    Choć opis fabuły brzmi jak opowiastka z kampanii społecznej przestrzegającej przed wirusem HIV albo żart z żelaznych reguł slashera, „Coś za mną chodzi” to horror opowiedziany całkowicie na serio. Reżyser David Robert Mitchell łączy inspirację filmami Johna Carpentera i kinem młodzieżowym lat osiemdziesiątych, by opowiedzieć o problemach dorastania w sposób przewrotny i unikatowy. [Grzegorz Fortuna]

    „Lody na patyku” (1978)

    Kasetowy klasyk, z którego miliony nastolatków pobierały pierwsze lekcje kobiecej anatomii, i przy okazji ojciec założyciel całego gatunku erotycznej komedii młodzieżowej. Głównymi bohaterami filmu są trzej przyjaciele, którzy starają się zaliczać kolejne dziewczyny w żyjącym w rytmie rock and rolla Tel Awiwie lat pięćdziesiątych i wpadają w coraz to poważniejsze tarapaty.
    W schyłkowym PRL-u „Lody na patyku” były bazarowym hitem, często uznawanym – ze względu na ścieżkę dźwiękową wypełnioną amerykańskimi przebojami, angielski dubbing i przejeżdżające przed kamerami cadillaki – za film rdzennie amerykański. Tymczasem „Lody na patyku” pochodzą z Izraela, dialogi na planie wypowiadano po hebrajsku, a producentami filmu byli Menahem Golan i Yoram Globus, późniejsi założyciele wytwórni Cannon. Ich komedia okazała się największym przebojem w historii izraelskiego kina (jej wynik do dziś nie został pobity), a producenckiemu duetowi otworzyła drzwi do Hollywood. [Grzegorz Fortuna]